Artur Lewandowski

niedzielny obiad
pierwszy raz siedzę
na miejscu ojca

Artur Lewandowski

szare święta
śnieg pada tylko
w szklanej kuli

Artur Lewandowski

jesienny park
na kamiennej szachownicy
kilka kasztanów

Artur Lewandowski

uschnięte drzewo
kiedyś wyryłem na nim
nasze imiona

Artur Lewandowski

świt nad jeziorem
kilka ruchów wiosłami
i znikasz we mgle

Artur Lewandowski

złote gody
wnuk przymierza
moją obrączkę

Artur Lewandowski

przenikliwy ziąb –
na bezlistnych gałęziach
truchełka jabłek

Artur Lewandowski

wschód słońca –
stary przydrożny świątek
znów w aureoli

Artur Lewandowski

po kłótni –
w całym domu słychać
tykanie zegara

Artur Lewandowski

gaszę ognisko –
robaczków świętojańskich
jeszcze raz tyle

Artur Lewandowski

Subskrybuj zawartość