Maria Kowal

listopad
kałuże pełne
suchych liści

Maria Kowal

nad moim domem
przelatują gawrony
zapada wieczór

Maria Kowal

nad grobem ojca
pierwsza kropla deszczu
prosto na policzek

Maria Kowal

wzburzona rzeka
dziadek uczy wnuka
puszczać kaczki

Maria Kowal

nocna błyskawica
ścieżka do domu
nadal pusta

Maria Kowal

mglisty ranek
stary ogrodnik
bieli pień jabłoni

Maria Kowal

ptasi świergot —
poranna mgiełka
rozprasza się

Maria Kowal

wiosenny park —
cherubiny sikają
na księżyc

Maria Kowal

zimowy sad
gałęzie uginają się
od wróbli

Maria Kowal

po kłótni...
sikorki za oknem
takie głośne

Maria Kowal

Subskrybuj zawartość