Bronisława Sibiga

zdejmuję płaszcz
na koniuszkach gałęzi
pierwsze pąki

Bronisława Sibiga

droga przez pole
dym z ogniska snuje się
w wieczornej ciszy

Bronisława Sibiga

marcowe słońce —
cień bałwana tonie
w kałuży

Bronisława Sibiga

poranna cisza —
między światłem a cieniem
pajęcza sieć

Bronisława Sibiga

dymi ognisko —
ponad polami
klangor żurawi

Bronisława Sibiga

huk wystrzału —
cień dzikiej kaczki
znika w szuwarach

Bronisława Sibiga

pierwsza randka —
słowik śpiewa
coraz głośniej

Bronisława Sibiga

pusta droga —
w starych koleinach
noworoczny śnieg

Bronisława Sibiga

oczekiwanie —
przez otwarte okno
zapach bzu

Bronisława Sibiga

bezsenna noc —
tykanie zegara
coraz głośniejsze

Bronisława Sibiga

Subskrybuj zawartość